Wiecie czym jest ta pralina na zdjęciu?
To kawałek tuszu w kostce, otrzymałam go kiedyś w prezencie i podchodzę do niego z wielkim szacunkiem, prawie namaszczeniem – te najlepsze sporo kosztują. 200-gramowy, wysokiej jakości sztyft takiego tuszu kosztuje nawet 1000 dolarów.
Co do zasady, właśnie takiego tuszu powinno się używać i każdorazowo przed rozpoczęciem pracy, należałoby go rozetrzeć z wodą na kamieniu. Wiele osób traktuje ten moment niczym rytuał wyciszenia umysłu przed rozpoczęciem pracy. Dodatkową nagrodą za to ucieranie jest piękny zapach, który stopniowo się uwalania.

Na warsztatach używamy tuszu o podobnych komponentach, za to w płynnej postaci. Dla osób początkujących to bardzo dobra alternatywa.