Czerwona pieczęć, która towarzyszy moim grafikom, czym jest?
Jest niczym podpis, ale nie tylko. To element dopełniający kompozycję obrazu, bez którego nie jest kompletna. To jak przysłowiowa kropka nad „i”. Nie stawiamy jej w prawym dolnym rogu, tylko w miejscu, w którym dopełnia grafikę.
Może Was to zadziwi, ale Japończycy również każdy ważny dokument podpisują własną pieczęcią, którą rejestrują w urzędzie gminy.
Moją pieczęć zaprojektowałam podczas odkrywania uroków pisania ruling penem. Fascynującym narzędziem służącym do tworzenia ekspresyjnej, nowoczesnej kaligrafii. Cały mój pokój tonął w zapisanym papierze, żeby pod koniec dnia zostawić najciekawsze pomysły, które modyfikowałam w kolejnych dniach.